Autor Wątek: Czy PlayStation 5 jest nam potrzebne już teraz?  (Przeczytany 92 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

thenat17

  • Administrator
  • Entuzjasta

  • Offline
  • *
  • 730
  • Reputacja
    +30/-3
    • Zobacz profil
Czy PlayStation 5 jest nam potrzebne już teraz?
« dnia: Maj 08, 2018, Wto 10:54 »

Plotki o następcy PlayStation 4 rozpalają wyobraźnię fanów konsol firmy Sony, dając nadzieję na szybką premierę kolejnej generacji. Czy jednak faktycznie potrzebujemy PlayStation 5 tak szybko? 513 196 47 41 12 Następna PlayStation 4 zadebiutowało w listopadzie 2013 roku. Choć w międzyczasie Xbox One zdołał zatrzeć fatalne pierwsze wrażenie, a Switch firmy Nintendo osiągnąć zaskakujący sukces, to maszyna Sony pozostaje niekwestionowanym zwycięzcą ósmej generacji konsol. Chociażby z tego względu myśli graczy zaprząta to, jak będzie wyglądać ewentualny następca czwartej „stacji zabaw”. Rozmyślania te podsycają regularnie pojawiające się w sieci pogłoski o specyfikacji PlayStation 5 czy wypowiedzi analityków przewidujących, kiedy moglibyśmy się tego sprzętu spodziewać. Czy jednak faktycznie potrzebujemy w najbliższych latach PS5? PlayStation 4 sprzedaje się świetnie. Według danych z początku 2018 roku Sony wysłało już do sklepów 76,5 miliona egzemplarzy tego urządzenia. To jednak nic w porównaniu z wynikami „dziadka” tej konsoli, czyli PlayStation 2. Maszyna Sony z 2000 roku znalazła łącznie ponad 157 milionów nabywców. To oznacza, że do dziś PS2 jest najlepiej sprzedającym się sprzętem tego typu w dziejach. Długi rozruch CZY TO JUŻ CZAS NA PLAYSTATION 5? Kolejne plotki i przecieki wskazują na to, że prace nad nową generacją PlayStation zbliżają się do końca. Zadajemy pytanie: czy nowa generacja konsol jest potrzebna już teraz? Po ponad czterech latach obecności na rynku biblioteka gier na PS4 zdążyła dojrzeć, a twórcy nauczyli się wykorzystywać potencjał tego sprzętu. Mniej niż dwa lata temu zadebiutowało PlayStation 4 Pro, przynosząc duży przyrost mocy. PlayStation 5 może oznaczać mały przyrost mocy i dużo niepotrzebnego zamieszania. Aktualnie posiadacze PlayStation 4 nie mają powodów do narzekań – biblioteka gier osiągnęła solidne rozmiary, wiele tytułów można nabyć w promocjach za niewielkie pieniądze, w ramach abonamentu PS Plus zaczęliśmy otrzymywać większe produkcje, do tego raz na kilka miesięcy Sony wypuszcza jakąś naprawdę interesującą pozycję na wyłączność. Pierwszy rok czy dwa od debiutu konsoli nie wyglądały jednak tak różowo. Wartych uwagi gier nie było zbyt wiele, a wszystkie utrzymywały wysoką cenę premierową. Ponadto w ramach Plusa dostawaliśmy niemal wyłącznie małe pozycje niezależne. Niemniej nie była to sytuacja w jakimkolwiek stopniu niezwykła – każda konsola potrzebuje co najmniej roku, czasem kilku, by się na dobre rozkręcić i zacząć oferować konkretną bibliotekę tytułów. W przypadku PlayStation 3 rozruch trwał tak długo, że zwrot „na PS3 nie ma gier” stał się wręcz internetowym memem. Jeśli sięgniemy wystarczająco daleko w przeszłość, znajdziemy w sieci również narzekania na lipny repertuar tytułów dostępnych w początkowych miesiącach na PlayStation 2 – konsoli, która dziś wspominana jest jako maszyna z gigantycznym zbiorem fenomenalnych gier. W tej generacji Sony wypuściło wiele świetnych gier na wyłączność, takich jak np. Horizon: Zero Dawn. - 2018-05-05 W tej generacji Sony wypuściło wiele świetnych gier na wyłączność, takich jak np. Horizon: Zero Dawn. Im szybciej rozpocznie się dziewiąta generacja konsol, tym szybciej zakończą się obecne, doskonałe czasy dla graczy konsolowych. Zacznie się kolejny okres przejściowy, w trakcie którego gry na starszy sprzęt robione będą coraz rzadziej i z coraz mniejszym zaangażowaniem, a tych na nowe urządzenia będzie ciągle mało. (Ile osób interesowały Metal Gear Solid V czy Watch_Dogs w wersji na PlayStation 3? Wzrok wszystkich skupiony był na edycjach na PS4, Xboksa One i PC). Skok jakościowy? A może mały krok? Nowy sprzęt to oczywiście także większy bądź mniejszy skok technologiczny. Po kolejnej generacji spodziewamy się, że nasze oczy zachwycą przepięknie wyglądające gry, prezentujące bezkompromisową jakość, o jakiej dziś można tylko pomarzyć. Niestety, gdyby PlayStation 5 miało zadebiutować już za dwa lata, jak to sugerowali kilka miesięcy temu analitycy NPD Group, skok jakościowy oprawy mógłby być o wiele mniejszy, niż byśmy sobie tego życzyli. Dlaczego? W listopadzie 2016 roku miał już miejsce skok technologiczny za sprawą PlayStation 4 Pro. A sprzęt ten nie wprowadził przecież nowej jakości, „jedynie” podkręcił rozdzielczość do 4K i zwiększył płynność wybranych tytułów, opierając się w dużej mierze na „zwykłym” PS4. Nawet jednak stawiając na zupełnie nowe rozwiązania, trudno byłoby spodziewać się cudów. Technologia nie rozwinęła się w tym czasie na tyle, by zaoferować mocno odczuwalne różnice między tym, co mamy teraz, a tym, co miałoby pojawić się na PS5. Na prawdziwy dystans między generacjami potrzeba więcej czasu. PlayStation 4 Pro namieszało w typowym cyklu życia konsol. - 2018-05-05 PlayStation 4 Pro namieszało w typowym cyklu życia konsol. Na nawet stosunkowo niewielkim przypływie dodatkowej mocy obliczeniowej zauważalnie skorzystać mogłyby natomiast tytuły tworzone z myślą o PlayStation VR. Aktualnie produkcje wykorzystujące wirtualną rzeczywistość prezentują się zauważalnie gorzej od tradycyjnych gier. O ile te ostatnie dotarły do punktu, w którym dalszy postęp dokonuje się niewielkimi krokami, tak VR pozostaje za nimi daleko w tyle i ma duży dystans do przebycia, co może przełożyć się na odczuwalne polepszenie oprawy z każdą kolejną wersją sprzętu. Oczywiście pod warunkiem, że Sony w międzyczasie nie zrezygnuje z dalszego rozwijania swoich gogli, tak jak zrobiło to ze wszystkimi innymi gadżetami wprowadzanymi i silnie promowanymi na przestrzeni lat, takimi jak np. technologia 3D, kontrolery ruchowe czy EyeToy.


źrodło