Autor Wątek: Razer Raiju Ultimate – recenzja sprzętu.  (Przeczytany 73 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

..::BaNdZiOr::..

  • Administrator
  • Zapaleniec

  • Offline
  • *
  • www.ps4-hack.cba.pl
  • 1401
  • Reputacja
    +66/-3
  • Tekst osobisty
    We Are The Anonymous
    • Zobacz profil
    • PS4-HACK
Razer Raiju Ultimate – recenzja sprzętu.
« dnia: Październik 02, 2018, Wto 22:39 »
Razer Raiju Ultimate – recenzja sprzętu. Najlepszy kontroler do PS4 po efektownym tuningu



Razer nie zawodzi swoich wyznawców. Firma przygotowała kolejny kontroler do PlayStation 4, który w ciekawy sposób wykorzystuje sugestie społeczności, czerpie garściami z rozwiązań konkurencji, a jednocześnie poprawia swoje propozycje. Poznajcie Razer Raiju Ultimate, zdecydowanie najlepszy kontroler dostępny do PlayStation 4.

Jeszcze przed wyjazdem na tegoroczny gamescom dostałem specjalne zaproszenie od firmy Razer na dwa spotkania. Na jednym z nich miałem okazję zagrać na wszystkich najnowszych sprzętach przygotowanych z myślą o PlayStation 4, jak również rozmawiałem o rozwoju urządzeń dla konsolowców. Razer jeszcze kilka lat temu nie był postrzegany jako producent kontrolerów czy też headsetów dla maszyn Sony oraz Microsoftu, jednak wiele się w ostatnim czasie zmieniło. Teraz grupa inżynierów stara się wykorzystać najcenniejsze rady społeczności oraz profesjonalnych graczy dostarczając na rynek coraz to ciekawsze propozycje. Firma nawiązała współpracę z kilkoma topowymi zawodnikami, by mieć pewność, że między innymi kolejne wersje padów sprostają oczekiwaniom szerokiego grona odbiorców. Razer celnie dostrzega swoją szansę – choć na rynku pojawiają się gry prezentujące nową jakość, mamy nawet okazję kupić mocniejsze wersje konsol, to jednak producenci nie zajmują się odpowiednim poprawieniem padów. Japończycy oraz Amerykanie w małym stopniu dopracowali konstrukcje, nie wykorzystali nowinek technicznych i właśnie w tym miejscu do głosu dochodzi Razer. Firma przygotowuje „odpowiedź na zapotrzebowanie nowej generacji”, a prezentowane urządzenia w znaczący sposób poprawiają modele przygotowane przez twórców konsol.

Na pokazie miałem okazję sprawdzić Razer Raiju Ultimate i Razer Raiju Tournament Edition oraz Razer Thresher - nie była to zwykła, nudna prezentacja, bo okazało się, że przedstawicielka Razera każdą wolną chwilę spędza na masterowaniu kolejnych bijatyk, więc... Szybko zostałem sprowadzony do parteru. Żaden to był przypadek, bo jak się później okazało – prezenterka jest jednocześnie producentką urządzeń, które opracowuje ze swoim zespołem dla posiadaczy między innymi PlayStation 4. To ona odpowiada za stworzenie chociażby Razer Panthera Evo, ale niestety na wydarzeniu nie mogłem się dorwać do nowego arcade sticka... Na takie przyjemności przyjdzie jeszcze czas. Na szczęście wracając do domu z Kolonii miałem już w łapach Razer Raiju Ultimate, którego w ostatnim czasie intensywnie męczyłem, a w tym miejscu znajdziecie moje wrażenia po pierwszym miesiącu rozgrywki... To na pewno nie koniec, bo aktualnie na rynku nie znajdziecie lepszego kontrolera do PlayStation 4.






Trochę z tego, trochę z tamtego, trochę nowości!

Na przestrzeni ostatnich lat miałem okazję sprawdzić kilka kontrolerów Razera - firma w tym czasie małymi krokami zmierzała do momentu. Razer Raiju Ultimate oferuje wszystkie atuty swoich poprzedników, ale jednocześnie potrafi w kilku miejscach pozytywnie zaskoczyć. Zanim przejdę do opisu poszczególnych funkcji, na pewno warto zwrócić uwagę na samo wykonanie, bo ponownie producent zdecydował się na wykorzystanie porządnych materiałów – urządzenie zostało zapakowane w porządne etui, które zabezpiecza sprzęt podczas transportu, ale jednocześnie pozwala przechowywać kabel oraz dodatkowe elementy. Gdy już jednak chwycimy w łapy usprawnionego Raiju, od samego początku widzimy wielką różnicę względem poprzedniego modelu – nie zastosowano tutaj niebieskich elementów nawiązujących do PlayStation 4, a zdecydowano się na wykorzystanie odcieni szarości znanych z Razer Wolverine Ultimate. Właśnie w tym miejscu warto wyjaśnić, że Razer Raiju Ultimate to w wielu miejscach połączenie Razer Raiju oraz wspomnianego Razer Wolverine Ultimate, ale oczywiście nie zapomniano o istotnych zmianach, które w ciekawy sposób wpłyną na wrażenia graczy.

Konstrukcja fantastycznie leży w dłoniach – urządzenie mierzy 106 mm (długość), 155 mm (szerokość) i 66 mm (wysokość), więc możemy mówić o drobnych, choć istotnych dla ogólnych wrażeń różnicach względem poprzednika (168 mm x 105 mm x 65 mm), ponieważ zastosowano inne „łopatki”, dzięki czemu gracz ma pełen dostęp do dodatkowych klawiszy. Dużą zmianę odczujecie również trzymając w dłoni kontroler oraz DualShock 4, ponieważ różnica w wadze jest dość spora – Razer Raiju Ultimate waży 370 gram, a Razer Raiju 350 gram, DualShock 4 210 gram, kontroler od Xboksa One 262 gram, a Xbox One Elite Controller 348 gram. Dużym atutem sprzętu jest jego wykonanie, bo każdy element ma swoje miejsce, nie ma pomiędzy poszczególnymi częściami luzów czy też pustych przestrzeni – wszystko do siebie pasuje, a trzymając kontroler za każdym razem miałem świadomość, że jest to bardzo solidne i dopracowane urządzenie. Nie można również narzekać na wykorzystane materiały, ponieważ producent wykorzystał najlepszej jakości surowce – od przycisków, po przedni plastik i zastosowaną na plecach gumę oraz wszystkie triggery i analogi.

Zmiany względem poprzednich modelów to nie tylko brak niebieskich elementów. Razer Raiju Ultimate w wielu miejscach porzuca koncepcję poprzednika, ale nawet poprawia założenia Razer Wolverine Ultimate. Producent oferuje standardowy układ analogów znany z kontrolerów do PlayStation 4, jednak teraz obie gałki możemy bez najmniejszego problemu wymienić – gracz otrzymuje dostęp do trzech wklęsłych (dwie małe nóżki, jedna duża) oraz jednej wypukłej. W zestawie znajduje się również wymienny d-pad i w tym wypadku poszczególne kierunki mogą być ze sobą połączone lub oddzielone. Inżynierowie wykorzystują magnesy, dzięki którym każda część automatycznie znajduje miejsce, nie ma więc mowy o wypadnięciu. Kolejna zmiana pojawia się w przypadku panelu sterowania – wcześniej dodatkowe funkcje znajdowały się na wystającym plastiku, teraz całość została „połączona”. Wygląda to znacznie lepiej i bez wątpienia tak to powinno zostać przygotowane od samego początku. Razer zadbał o oficjalną licencję Sony, więc na kontrolerze nie mogło zabraknąć klikalnej płytki dotykowej, która została ozdobiona charakterystycznym logiem Razera. Inżynierowie nie mogli w swoim najnowszym sprzęcie zapomnieć o podświetleniu Razer Chroma oddzielającym panel dotykowy od pozostałej części kontrolera. Firma ponownie wykorzystuje fantastyczne, mechaniczne przyciski – x, kwadrat, trójkąt, kółko, a nawet Share, Options oraz PlayStation reagują niczym myszka Razera, ponieważ zastosowano tutaj sprężenie zwrotne, dzięki któremu przyciski dynamicznie wracają na swoje miejsce i można zdecydowanie szybciej względem standardowego kontrolera wykonywać kolejną akcję. To właśnie ze względu na „mechaniki” zastosowane przez Razera niezwykle trudno wraca się do zwykłego kontrolera Sony, bo ten detal po prostu robi różnicę. Przyciski są miękkie i kilka się je ze sporą przyjemnością – w prostych słowach to zupełnie inna liga względem propozycji Sony.






Wygoda, dodatkowe opcje i... Brak kabla!

Razer kontynuuje koncepcję dorzucenia pomiędzy L1/L2 i R1/R2 dwóch dodatkowych przycisków – M1 i M2 znajdują się w idealnym miejscu dla palców wskazujących, a podczas rozgrywki można je bez najmniejszego problemu kliknąć. Wszystkie triggery zostały tym razem przygotowane z matowego plastiku (jak w Razer Wolverine Ultimate). Dobrym pomysłem jest bez wątpienia zagięcie L2/R2, ponieważ palce środkowe lepiej leżą i nie mają prawa zsunąć się w trakcie dynamicznego strzelania. M1/M2/L1/R1 szybko odskakują i posiadają charakterystyczny klik. L2/R2 w standardowej sytuacji posiadają długi moment aktywacji, ale na plecach ponownie zastosowano blokadę, dzięki której L2/R2 działają niczym wspomniane wcześniej M1/M2/L1/R1. Na pewno warto wyjaśnić, że nie każda gra wspiera blokadę, jednak szczególnie przydaje się to w shooterach, w których musimy korzystać z krótkich i dynamicznych sesji strzelania – wtedy mamy pewność, że trigger płynnie wróci na odpowiednie miejsce i możemy wykonywać kolejny ostrzał. Na samych „plecach” kontrolera warto pochylić się na dodatkową sekundę, ponieważ inżynierowie nie zastosowali już tutaj gum znanych z pierwszego Raiju, ale zdecydowali się na koncepcję wykorzystywaną w Wolverine Ultimate – na rękojeściach znajduje się pikowana guma, która nie tylko dodaje sprzętowi charakteru, ale i pozytywnie wpływa na chwyt. W tym miejscu nie mogło oczywiście zabraknąć łopatek, jednak Razer bardzo pozytywnie zaskakuje – firma nie korzysta z odstających przycisków znanych z Raiju lub Wolverine Ultimate, a postawiono na pomysł wykorzystany w Wolverine Tournament Edition! Tańszy model zaoferował dwa przyciski, które wychwalałem na początku roku i producent zdecydował się do niego wrócić. Miałem dostęp do wszystkich kontrolerów Razera, a takie przyciski najlepiej sprawdzają się podczas rozgrywki – nie ma mowy o przypadkowym kliknięciu, szybko odskakują i co najważniejsze ich przydatność jest nieoceniona podczas rozgrywki. Warto dodać, że producent nawet w tym miejscu zdecydował się na zmiany: przyciski są minimalnie większe i zostały umiejscowione wyżej – są to tak zwane drobne detale, które jednak mocno wpływają na doświadczenie.

Z tyłu Razer Raiju Ultimate dorzucono jeszcze jeden element, którego bardzo brakowało w Razer Raiju, Razer Wolverine Ultimate, czy też Razer Wolverine Tournament Edition. Na środku znajduje się mały przełącznik, który pozwala wybrać połączenie – bezprzewodowe z PlayStation 4, USB lub bezprzewodowe PC! To pierwszy kontroler korporacji, który pozwala na odłączenie kabla, ułożenie się wygodnie na kanapie i radość z rozgrywki bez „uwiązania”. 3 metrowy przewód w grubej obwolucie znajduje się oczywiście w pudełku, ale nie musimy z niego korzystać – w końcu jest to wyłącznie opcja. Firma postawiła na połączenie Bluetooth, więc nie musicie się martwić o zapchanie wejścia USB kolejnym odbiornikiem. Konfiguracja jest banalnie prosta – wszystko zostało rozpisane w instrukcji, a jeśli wcześniej mieliście okazję korzystać z podobnego rozwiązania, to podłączenie pada będzie trwać dosłownie minutę. Producent nie zawiódł również w przypadku wykorzystanej baterii, ponieważ podczas testów miałem okazję grać na jednym ładowaniu od niespełna 10 do blisko 11 godzin – wszystko zależy od gry i wykorzystania wibracji. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by korzystać ze sprzętu po podłączeniu do konsoli kablem – wtedy możemy jednocześnie poznawać nowe historie i ładować urządzenie.






Ostatnim z ważnych do omówienia elementów pada jest wspomniany wcześniej panel sterowania. Pod analogami znajdują się cztery przyciski – pierwszy odpowiada za zmianę profili, drugi pozwala połączyć się z aplikacją, trzeci umożliwia w locie zmienić jasność lub nawet wyłączyć podświetlenie, a czwarty po aktywacji blokuje klawisze PlayStation, Options, Share oraz cały panel, więc przykładowo podczas turniejowego meczu możemy mieć pewność, że przez przypadek nie wejdziemy do menu w trakcie kluczowej akcji. Twórcy nie zdecydowali się tym razem na kombinację klawiszy, dzięki której możemy przykładowo przypisać funkcje pod M1/M2/M3/M4, nie wrzucili do PlayStation Store odpowiedniego programu, a mała aplikacja zawędrowała do Google Play oraz App Store. Wystarczy pobrać program, połączyć go z urządzeniem i po dwóch minutach mamy dostęp do profili (dla bijatyk, strzelanek, gier sportowych, wyścigów). Możemy oczywiście tworzyć własne ustawienia, przypisać poszczególnym przyciskom ich funkcje (przykładowo M1 lub kwadrat może odpowiadać między innymi za trójkąt, prawą strzałkę, L3, a nawet Share), ustawiamy siłę wibracji (lewa i prawa strona), a nawet możemy wpłynąć na czułość analogów. Personalizacja jest w zasadzie kompletna, bo opcje pozwalają na przypisanie wszystkich niezbędnych atrybutów i co ważne – wszystko odbywa się dynamicznie. Możemy nawet zapisać kilka profili i przeskakiwać pomiędzy nimi w trakcie jednego meczu. W aplikacji pojawia się również możliwość dostosowania podświetlenia, bo jak zawsze Razer Chroma oferuje 16.8 mln opcji kolorystycznych, a ponadto wybieramy jeden z sześciu motywów (przykładowo statyczny kolor, oddychanie, fala, reakcja na kliknięcie). Jest to oczywiście wyłącznie bajer, ale dobrze że Razer nawet w konsolowych sprzętach nie zapomina o swoich charakterystycznych elementach. Muszę to na pewno podkreślić, że jeśli nie jesteście fanami takiego podświetlenia, to możecie go bez problemu wyłączyć – zrobicie to w aplikacji lub przez trzeci przyciski na panelu. W Razer Raiju Ultimate nie mogło zabraknąć wejścia 3,5mm na słuchawki, jednak pojawia się pewne ograniczenie – można z takiego headsetu korzystać wyłącznie podczas połączenia przewodowego.

W ostatnim miesiącu za każdym razem włączając PlayStation 4, sięgałem jednocześnie po Razer Raiju Ultimate i szczerze mówiąc trudno mi narzekać na choćby jeden z elementów przygotowanego projektu. Podczas bety Call of Duty: Black Ops 4 chętnie korzystałem z M3/M4, przy każdym kliknięciu doceniałem szybki odskok przycisków funkcyjnych, chętnie bawiłem się profilami. Ukończyłem za jego pomocą całą przygodę Spider-Mana i strzeliłem kilka efektownych goli w najnowszej odsłonie Fify. Potrafię docenić szczególnie możliwość dostosowania kontrolera pod poszczególną grę, bo szybka zmiana profili oraz płynny dostęp do aplikacji pozwala sprawnie decydować i wpływać na rozgrywkę. Dobrym przykładem jest na pewno wspomniana gra EA Sports – na początku strzelałem na kwadracie (standard), później na M2, a w ostateczności zostałem na M4. Dzięki takim detalom wygrywa się mecze, bo to my decydujemy o najwygodniejszym dla nas ustawieniu. Świetnie spisują się również nowe analogi – ciekawym doświadczeniem jest wykorzystanie zestawu wypukła i wklęsła guma – a jeszcze w ten weekend z ciekawości sprawdziłem betę Soulcalibur 6 i znowu wychwalałem inżynierów za wykorzystanie mechanicznych przycisków z ekspresowym sprężeniem zwrotnym.






Rozwój, rozwój, rozwój i jest!

Razer Raiju Ultimate to ewolucja. Inżynierowie korzystają z doświadczeń, wykorzystują udane pomysły, eliminują niedociągnięcia i w rezultacie na rynku znajduje się fantastyczny pad. W końcu otrzymujemy kontroler, który pozwala wybrać przewodowe lub bezprzewodowe połączenie, jego personalizacja umożliwia dostosowanie zgodnie z własnymi preferencjami, a dołączone do zestawu elementy docenia się podczas dłuższej rozgrywki. Razer stworzył potwora – sprzęt robi różnicę, jego funkcje docenią profesjonaliści oraz sympatycy kanapowej zabawy. Tutaj już nie można mówić o ulepszeniu formuły znanej z DualShocka 4, a nowej lidze, ponieważ sprzęt miażdży konkurencję.

Standardowo w tym miejscu muszę wspomnieć o cenie – 799 zł to naprawdę dużo, ale w tej cenie otrzymuje solidny, przygotowany z najlepszych materiałów pad, którego możliwości trudno nie docenić. Ze względu na cenę nie jest to pewnie propozycja dla wszystkich, jednak musicie na pewno wiedzieć, że Razer Raiju Ultimate to bez wątpienia najlepszy aktualnie dostępny na rynku kontroler do PlayStation 4.


Podsumowanie:

+ Wyśmienite wykonanie
+ Olbrzymie możliwości personalizacji
+ Mechaniczne przyciski z błyskawicznym odskokiem
+ M1/M2/M3/M4 robią różnicę
+ Kabel to tylko opcja!
+ Ograniczniki triggerów
+ Aplikacja umożliwia szybką konfigurację
+ Wymienne analogi i alternatywny d-pad
+ Blokada turniejowa
+ Etui z miejscem na kabel i wymienne elementy
+ Nawet tutaj znalazło się miejsce dla Razer Chroma (z opcją wyłączenia!:))

- Małe ograniczenie z headsetem